Samotni w morzu informacji


O samotności w sieci napisano już wiele słów, dyskutowano nie raz. My jednak chcemy poruszyć nieco inny aspekt tej samotności, mamy nadzieję, że porówrnania, czysto teoretyczne, takie zostaną i nie będą bazowały na doświadczeniach zarówno ze świata rzeczywistego jak i wirtualnego.

Na morzu informacji.

To zapewne nie pierwszy i z pewnością nie ostatni tekst jaki czytasz w Internecie. Nie możemy tego teraz ocenić, ale z pewnością jesteś wytrawnym Internautą. Potrafisz sprawnie używać przeglądarki internetowej, wyszukiwać informacje, selekcjonować te istotne i omijać pułapki reklam i nieaktualnych treści. Jesteś jak ten marynarz, który dobrze zna wody, po których pływa, zna pogodę i wystrzega się zdradliwych raf. Najcenniejszy w tych sytuacjach jest czas. Każdemu się gdzieś śpieszy. Każdy ma do zrobienia coś ważnego i pilnego.

Gdy wszystko idzie zgodnie z planem, życie jest piękne, technologie fascynujące a możliwości wydają się nieograniczone. 
Czasami jednak przytrafia się szkwał. Nawet wytrawnemu Internaucie, tak jak i wilkowi morskiemu.
Czasami jest tak źle, że zostajesz sam na środku nieznanych wód. Jak masz szczęście to w szalupie, jak nie to z kawałkiem deski pod ramionami. Dookoła Ciebie dryfują szczątki tego co kiedyś wydawało się spójne i pewne...
Zastanawiasz się co poszło nie tak. Choć zapewne ważniejsze powoli staje się pytanie: Co będzie dalej?


I tutaj w zależności od Twojej natury i podejścia do rozwiązywania problemów pojawić się może całe spektrum emocji i akcji im towarzyszących. Nie będziemy ich tutaj dokładnie analizować, niektóre z nich znasz dobrze, niektóre są wdzięcznym tematem pracy specjalistów od badania zachowania.
Dla nas kluczowy jest aspekt tego, że zazwyczaj w tej sytuacji jesteś pozornie sam(-a). Wilk morski wie, że współcześnie można zwiększyć swoje szanse, zakomunikować na lądzie cel podróży, przybliżoną jej trasę, na bieżąco monitorować pogodę, nadawać swoją lokalizację przynajmniej podczas pogorszonych warunków i wysłać sygnał ratunkowy w krytycznych sytuacjach. A Ty cyfrowy wilku morski wiesz co robić?

Za cyfrowym sterem

Czy surfując w sieci, wiesz czego szukasz? Masz jakiś cel? Czy dajesz się zwodzić "refleksom" zbaczając z obranego kursu? Zachowaj szczególną ostrożność, gdy postanawiasz "dogonić świat", czyli dowiedzieć się co nowego u znajomych, poznać wiadomości... Zazwyczaj znajdujesz coś na co nie jesteś gotowy(-a), coś co wymaga natychmiastowej reakcji w Twojej ocenie, coś co poddaje Ciebie pod kontrolę emocji. Łatwo wtedy zatracić się w spirali wrażeń i zgubić poczucie upływającego czasu. A z tego miejsca już tylko krok do dezaprobaty i w dłuższej perspektywie utraty czujności i katastrofy.
Jeśli lubisz takie odkrywcze ekspedycje, pamiętaj jakie mogą być ich skutki, dla Ciebie, Twojego czasu i relacji z tymi, którzy czekają na Ciebie w realnym świecie. To nie jest tak, że jest coś złego w oddaniu się "fali", ale utrata kontroli zawsze boli.

10 w skali Beauforta

Co jednak, jeśli zrobiło się niebezpiecznie albo wręcz beznadziejnie? Rad jest wiele, ale my polecamy, dla każdej osoby prywatnie postawionej w takiej sytuacji kontakt z zespołem reagującym na łamanie prawa w Internecie -dyzurnet.pl. Sytuacje nie związane z łamaniem prawa, ale niezgodne w Twoim odczuciu z ogólnie przyjętymi normami publicznie dostępnych informacji zgłoś właścicielowi odwiedzanego serwisu. Jeśli to kryzys z tymi, którzy Ci zaufali - rozmowa, czas i wyciągnięcie wniosków są zazwyczaj skuteczną drogą. Służbowo? Zapytaj swojego przełożonego co robić w sytuacji kłopotów w sieci na sprzęcie firmowym. Poznaj swój zespół zarządzania incydentami bezpieczeństwa a przynajmniej sposób ich informowania o zdarzeniach wymagających ich zaangażowania.

Szczątki po szkwale

Jest jeszcze jeden aspekt, o którym ledwie wspomnieliśmy. Często przemierzając bezmiar informacji znajdujemy fragmenty dotyczące nas samych. Czy to na zdjęciu znajomych, czy,  wpisie publicznym. Czasami we wcześniejszej aktywności, o której upublicznieniu nie zdawaliśmy sobie sprawy. Jak sobie radzić w takich sytuacjach?
Po pierwsze: spróbować poprosić tego kto dysponuje tą informacją, o jej usunięcie, jeśli się nie zgadzamy z je publicznym ujawnieniem. Zazwyczaj niewiele to pomoże, gdyż mogła zostać już skopiowana i pojawi się w innym miejscu, jednak pozostawienie jej nie spowoduje, że sama zniknie.
Po drugie: jeśli mamy pewność, że pojawiła się wbrew naszej woli i ze złamaniem naszego prawa do prywatności możemy dochodzić swoich praw u właściciela serwisu, z zastrzeżeniem tego co powyżej.
Po trzecie, które jest jednocześnie podstawową praktyką: zanim coś umieścimy w sieci, "zalajkujemy", prześlemy dalej itp, zweryfikujmy ustawienia prywatności naszych kont, warto utworzyć dedykowane grupy odbiorców i nie ujawniać wszystkiego publicznie. Jak to zrobić podpowiadają prawie każde serwisy. My podpowiemy niedługo w ramach zadań Kalendarza Dobrych Praktyk IKB opisanego tutaj.

Rozbitkowie

Krótki rzut oka na powyższy tekst ujawnia podsumowanie i ostatni wniosek, który nasuwa się sam. Ale i tak go sformułujemy:
To wyłącznie od Ciebie zależy na ile bezpiecznie się czujesz surfując w Sieci. Internet to miliony takich osób jak Ty. Tylko i wyłącznie własnym przykładem można zmienić to jak pozostali użytkownicy cyberprzestrzeni postrzegają to co tam znajdują. 
A przecież to nie jest nic innego jak ślady obecności innych ludzi. Twoje również. Zadbaj o swoją wirtualną przestrzeń, tak aby była bezpiecznym miejscem do spotkań, interesów i rozrywki, dla Ciebie i Twoich najbliższych. Alternatywą jest dalsze poszukiwanie technologicznych i proceduralnych sposobów na kontrolę, alienację i odczłowieczenie tych elementów cyberprzestrzeni, które mają wartość jedynie gdy współtworzą je ludzie, wspólnie. Kończąc już, ponownie posłużymy się morską analogią: nie chcemy aby Internet zmienił się w archipelag bezludnych wysp, na których każdy z nas, samotnie będzie szukał innych ludzi wysyłając dramatyczne listy w butelce...

Wszystko w Twoich rękach. 

Każdy z nas, daje przykład to tak samo jak Ty, przy czym my jako IKB dodatkwo prezentujemy Ci wiedzę i narzędzia do doskonalenia umiejętności niezbędnych do realizacji tego celu. Robimy to bo przez ostatnie 15 lat nasze starania nie przyniosły efektu - czas zatem zmienić podejście. Dajemy osobisty przykład i prosimy Ciebie, rób tak samo!
Tę wspólną i jednocześnie indywidualną akcję nazywamy:  Bezpieczeństwem Bardziej Osobistym IKB i zapraszamy Cię tutaj do tworzenia miejsca, które polubisz.
Możesz również przystąpić do akcji BBO IKB na facebooku w ramach tego wydarzenia.

Powodzenia!


Popularne posty z tego bloga

[ECSM 2016] tydzień 1 - Bezpieczne finanse w sieci

Nie dać się "złośliwym organizmom"

Co łączy atak siłowy na hasło i dezynterie?